MOSCOW CITY, RUSSIA

niedziela, 24 kwietnia 2011

Cause I may be bad, but I'm perfectly good at it


POświęceniu jaj :)

Panowie i Panie - postanowiłam wrócić na łono bloga - kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nie cieszy mnie pisanie. no dobra - nie będę/chcę kręcić - wena wreszcie znów mnie nawiedziła.

u nas można by rzec po Świętach. mało tego - niektórzy nawet w ferworze walki nie zauważyli, że takowe w ogóle były, mimo, że w tym roku katolicka Wielkanoc i prawosławna Pascha przypadły w ten sam dzień. pobliskie budowy pracują pełną parą, ludzie biegają, biznes się kręci. nareszcie też Bóg sobie o nas przypomniał i temperatura opuściła rejony zera na rzecz przyjemnych 15 na plusie. no i mamy SŁOŃCE!!! ha! gdyby jeszcze tylko Wredny na chwilę dał mi się nim nacieszyć - a tak... spacerujemy dwa razy dziennie, żeby zechciała zasnąć jak człowiek, a nie wiercić się, jak fretka czy coś w ten deseń.
ooo, Wiewiór chyba zamęczył Tatusia, bo z pokoju obok dochodzą podejrzane odgłosy :)

piątek, 22 kwietnia 2011

Nie zna śmierci Pan żywota - Христос воскрес!!!



nie wiem, jak będzie z moim wolnym czasem jutro, więc składam Wszystkim Czytelnikom życzenia już dziś.

Radosnych świąt Zmartwychwstania Pańskiego oraz Błogosławieństwa Bożego!!!


ps - jaja mojego autorstwa :)

piątek, 15 kwietnia 2011

Baby I have no story to be told

Jestem złą matką. chyba.
czasem nie potrafię w sobie znaleźć tyle cierpliwości i wytrwałości, ile trzeba. wkurzam się, denerwuję, walczę i co dzień od nowa to samo. czasami nie mogę zrozumieć jak można jednocześnie kogoś kochać tak bardzo i tak się na niego złościć. to chyba przez tą klatkę codzienności... bo nikt nie spędza z dzieckiem tyle czasu, co matka. i to jej przypadają w udziale obok tych cudownych i te gorsze momenty. plus nauka dosłownie wszystkiego od podstaw, będąca pracą nieomal syzyfową... chwilami nie wiem, czy gdzieś w tym kieracie jest jeszcze miejsce na miłość.
przeraża mnie ogrom odpowiedzialności, nieuchronność podejmowania decyzji za inną - Wredną - istotę. przeklęty perfekcjonizm!!!!!

czwartek, 14 kwietnia 2011

Ain't no sunshine





dzisiejszy post dedykuję wszystkim, którzy narzekają na pogodę - u nas nadal leży śnieg. mało tego - codziennie przybywa nowy :) komuś na górze chyba pomyliły się święta...

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

when the weather outside is frightful

patrząc za okno zaczynam tracić nadzieję, że kiedyś nastąpi tu wiosna. białe okruszki (hmmm... używam epitetu stałego, gdyż do rzeczywistego ich koloru biel ma się nijak) tańczą w powietrzu od 2 dni. dziś naprawdę zaczęłam żałować, że zostawiłam w KRK moje Emu - na spacerze przemarzły mi do kości cztery litery. zastanawiam się też po cichu, gdzie był mój mózg, kiedy pakowałam walizkę i upychałam w nią tony letnich szmatek.
Wiewiór za to coraz lepiej się bawi z innymi dziećmi i nawet zaczyna się szarogęsić. wszystko chce miec odrazu i do tego w tym samym momencie - brakuje rąk? nie szkodzi! można wziąć do łapki po kila sztuk i uciekać przed innymi chętnymi do zabawy. a jak nie uda się tak czy siak, puszcza swoimi oczyskami błagalne spojrzenie a'la Kot ze Shreka i ... ma co chciała. wszyscy rodzice kapitulują i mówią 'daj dziewczynce _____ . no daj!'. eh - jakie małe, takie sprytne.