chyba stracę nadzieję na wiosnę. a raczej na rychłe jej nadejście. mam przemożną ochotę zapaść w sen zimowy, ale w moim przypadku to mrzonka, lub jak kto woli, fikcja. i lepiej nie nakręcać się na krótką drzemkę, bo trzeba trzymać fason do końca, czyli do 22'giej, kiedy Turki łaskawie zapada w sen.
na parapecie piętrzy się sterta zakurzonych rosyjskich gazet (w tym boski Harper's Bazar), filmy i takie tam. gdzie te czasy, kiedy czytałam książki, sprzątałam (ekhem!) i robiłam inne rzeczy, które wydają się oczywiste, ale przy dziecku nabierają innego wymiaru?
a na poczcie kolejka, jak za komuny. wszyscy źli, zimno, ale oblewa człowieka gorący pot z nerwów.
ważne, że dzieciaki nam rosną i oby do wiosny!!! (tak do rymu ;))
MOSCOW CITY, RUSSIA
piątek, 12 marca 2010
środa, 10 marca 2010
o Wiśle i o przemyśle
czasem tak sobie myślę, że dobrze, że tyle się dzieje, że roboty jest po kokardy. inaczej chyba umarłabym z tęsknoty do Mishusia.... tyle, że z drugiej strony... a, nieważne! dobrze tam, gdzie nas nie ma - stara prawda.
no i czekam ciepłe dni. chciałabym w końcu zamienić walonki na tenisówki, a ..... gondolę na spacerówkę ;)
no i czekam ciepłe dni. chciałabym w końcu zamienić walonki na tenisówki, a ..... gondolę na spacerówkę ;)
niedziela, 7 marca 2010
pani zapominalska
jakby na sprawę nie spojrzeć, dziś przeszłam samą siebie. ba! nawet przeskoczyłam można rzec.
czy kiedykolwiek zdarzyło się komuś, oprócz mnie, wyjść z domu bez ... no właśnie. byłam tak zaaferowana karmieniem i przewijaniem, oraz faktem, że Misha jest obok (czytaj: w Krk), że .... PROSZĘ SIĘ NIE ŚMIAĆ ... zapomniałam ubrać spódnicy. to nie jest śmieszne. ani ze względu na mróz (sic!), ani na widoki, które sprezentowałam innym gościom restauracji. byłam zmuszona zasłaniać się (żeby nie użyć słowa 'obciągałam')swetrem i udawać, że to tak miało być. ufffffffffff!!!!!!
wrażenia?
bezcenne.
ale numer jest zdecydowanie jednorazowy Panowie. i Panie.
czy kiedykolwiek zdarzyło się komuś, oprócz mnie, wyjść z domu bez ... no właśnie. byłam tak zaaferowana karmieniem i przewijaniem, oraz faktem, że Misha jest obok (czytaj: w Krk), że .... PROSZĘ SIĘ NIE ŚMIAĆ ... zapomniałam ubrać spódnicy. to nie jest śmieszne. ani ze względu na mróz (sic!), ani na widoki, które sprezentowałam innym gościom restauracji. byłam zmuszona zasłaniać się (żeby nie użyć słowa 'obciągałam')swetrem i udawać, że to tak miało być. ufffffffffff!!!!!!
wrażenia?
bezcenne.
ale numer jest zdecydowanie jednorazowy Panowie. i Panie.
piątek, 5 marca 2010
trzy CZTERY!
i proszę: mamy już 4 m-ce. nic nowego, ale jak ten czas leci. i pomyśleć, że rok temu jeszcze nie wiedzieliśmy o Turkuciu, a on się już 'instalował' u mamy.... i jakie zmiany w życiu. na zawsze.
ale żeby stąpać twardo po ziemi, a nie bujać w obłokach, to nasza zdychająca od dawna pralka wreszcie ostatecznie padła i trza kupić nową. pytanie tylko kiedy?
jakieś propozycje?
hmmmmm..................
lepiej dziś, bo od jutra do wtorku znów będę żoną!!!!!!!!! ha!!!!
ale żeby stąpać twardo po ziemi, a nie bujać w obłokach, to nasza zdychająca od dawna pralka wreszcie ostatecznie padła i trza kupić nową. pytanie tylko kiedy?
jakieś propozycje?
hmmmmm..................
lepiej dziś, bo od jutra do wtorku znów będę żoną!!!!!!!!! ha!!!!
poniedziałek, 1 marca 2010
halny = >
wieje halny, ale jakoś zimno się znów zrobiło. brrrr!!!
hmmmm, nie mam chyba nic konstruktywnego do powiedzenia, więc... pogratuluję tylko Kubie i Ani zaręczyn :))))))))))))
i już się rozmarzyłam, jak to będziemy się bawić... a panowie będą moczyć krawaty w rosole! ach ach!!
hmmmm, nie mam chyba nic konstruktywnego do powiedzenia, więc... pogratuluję tylko Kubie i Ani zaręczyn :))))))))))))
i już się rozmarzyłam, jak to będziemy się bawić... a panowie będą moczyć krawaty w rosole! ach ach!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)