organista załatwiony (w sensie metaforycznym :P). siostra 'ubierająca kościół' się urlopuje się. więc o krok do tyłu, ale co tam.
w maraźmie kanikuły nadal czekam na pismo nr 3 z USC. ale też jakoś tak bez entuzjazmu. ciekawe dlaczego :>.
dobra- bo się do stołka przykleję - w sensie dosłownym tym razem. tak więc spływam Panowie i Panie.
MOSCOW CITY, RUSSIA
środa, 15 lipca 2009
wtorek, 14 lipca 2009
summer in the city
upalnie- czyli coś nowego. Fasolka śpi. wczoraj dawała w kość- nie ma co się dziwić- mama znów miała migrenę. sad but true. nawet lód na głowie nie pomaga. wychodzi na to, że tydzień bez rozmów z wielkim uchem jest tygodniem straconym. ale dobrze, że wczoraj, a nie dziś - mam korki.
eh i w końcu musiałam umyć włosy i już nie są piękne i proste. ja chcę grzywkę!!!!! (z cyklu: mówisz i NIE masz :> lub pobożne życzenia).
czytam sobie rosyjskie gazety tzw.kobiece i dochodzę do wniosku, że wg. ichniejszych wydawców przeciętna kobieta jest ...hmmm..jakiego słowa by tu użyć? ... niezbyt lotna. same obrazki, kolorowe fotki drogich ciuchów i kosmetyków. i wszystko 'must have' tego sezonu (obecnie sezon to jakiś miesiąc - kolekcje są przecież uzupełniane i odnawiane co 2 do 4 tygodni). grrr - a tekstu spójnego jak na lekarstwo. a może i lepiej - kto wie, co za bzdury by tam powypisywali?
eh i w końcu musiałam umyć włosy i już nie są piękne i proste. ja chcę grzywkę!!!!! (z cyklu: mówisz i NIE masz :> lub pobożne życzenia).
czytam sobie rosyjskie gazety tzw.kobiece i dochodzę do wniosku, że wg. ichniejszych wydawców przeciętna kobieta jest ...hmmm..jakiego słowa by tu użyć? ... niezbyt lotna. same obrazki, kolorowe fotki drogich ciuchów i kosmetyków. i wszystko 'must have' tego sezonu (obecnie sezon to jakiś miesiąc - kolekcje są przecież uzupełniane i odnawiane co 2 do 4 tygodni). grrr - a tekstu spójnego jak na lekarstwo. a może i lepiej - kto wie, co za bzdury by tam powypisywali?
poniedziałek, 13 lipca 2009
samo przyszło - łatwo poszło, czy jakoś tak
na spacer wylansowana :P
i co ja mam o tym wszystkim myśleć? najpierw piszą, że bez zapowiedzi ślub jest nieważny, a potem ...hmm. my nie jesteśmy wywieszeni w gablotce. nie to, żebym miała pęd do ekshibicjonizmu tego typu, ale cholera. czy ja zawsze muszę mieć bieg przez płotki? cóż- trza tam zadzwonić - grrrr... jak ja to lubię.
a wczoraj byliśmy na spacerze. jakoś tak wakacyjnie-senny jest Krk. albo my spacerujemy nie tam, gdzie wszyscy. też możliwe.
obserwacje spacerowe : już nie należę do rynku randkowego ("Z tobą nic nie poderwę" -Jerzy, mój brat). heh, jakoś tak szybko mi poszło. co wcale nie oznacza, że bycie tzw.'zajętym' jest lepsze. nie jest. to po prostu coś zupełnie innego. ale trzeba tak samo- jak nie więcej- się starać i zabiegać. bo rutyna jest największym wrogiem stosunków (bez aluzji - w planie szerszym) damsko-męskich. rutyna i przyzwyczajenie. na fizolofowanie mi się zebrało :) eh, Fasolko, twoja mama ma fazę pouczającą - nie śmiej się !!!!ucz się :P
niedziela, 12 lipca 2009
marchewkowe pole
wczoraj byliśmy w Suchej, tym razem bez atrakcji typu migrena. ale za to było zimno i cały czas zanosiło się na deszcz. polskie lato? gumiaki, koszula flanelowa i kubek gorącej herbaty. z cytryną :)
wstawanie o 6'tej nie podoba się Fasolce, podobnie jak jazda PKS'em. wyraźnie protestuje. taka mała, a jaka mądra ta nasza Fasolka :P.
za dwa tygodnie będzie już 'po' i odetchniemy z ulgą. a tymczasem tzw. chwila obecna staje się nieco nerwowa. heh, są rzeczy, których nie przeskoczysz.
może powinnam przerzucić się chwilowo na buddyzm? tak dla świętego spokoju. ciekawe tylko co na to mój proboszcz :) i tak ma problem z panem młodym - nie będzie klasycznie. tolerancja? słowo nadal obce.
wstawanie o 6'tej nie podoba się Fasolce, podobnie jak jazda PKS'em. wyraźnie protestuje. taka mała, a jaka mądra ta nasza Fasolka :P.
za dwa tygodnie będzie już 'po' i odetchniemy z ulgą. a tymczasem tzw. chwila obecna staje się nieco nerwowa. heh, są rzeczy, których nie przeskoczysz.
może powinnam przerzucić się chwilowo na buddyzm? tak dla świętego spokoju. ciekawe tylko co na to mój proboszcz :) i tak ma problem z panem młodym - nie będzie klasycznie. tolerancja? słowo nadal obce.
czwartek, 9 lipca 2009
a ściana między nami
chcę już być 'po'. po ślubie - to nie moja bajka. nie umiem/nie chcę tego wszystkiego ogarnąć. nie wiem, co bym zrobiła, gdybyśmy robili jeszcze wesele. brrr!!!! tak więc jeśli dziś jest 9'ty, to znaczy, że za dwa tygodnie Dzień Zero nr 2 . wiem - dla większości to głupie, ale my naprawdę nie chcemy prezentów. chcemy, żeby nasz ślub kojarzył się pozytywnie, a nie 'o jeju, znowu kasa pójdzie!!!' - :). i o czym ja w ogóle mówię, jeśli nie ma wesela? eh .... głową muru nie przebijesz.
Fasolka postanowiła wczoraj wieczorem posmerfować trochę i nie dawała mi spać dobre 1,5 godziny :) trochę jej się pomyliły pory dnia, ale co tam.
a 23'ego przyjeżdża Mishuś :)
później:
każdego dnia staję się bogatsza o nowe doświadczenia w obcowaniu z urzędami. wczoraj np.postanowiłam zadzwonić do USC - rejestracja małżeństwa miała trwać miesiąc, a dzięki Bogu ciągnie się 2 i końca nie widać. kiedy pani łaskawie wreszcie odebrała (od tygodnia cisza), po wysłuchaniu pytania (typu : nazywam się tak i tak, drugą decyzję otrzymałam wtedy i wtedy, czemu do ... nie dostarczono mi trzeciej, bez której nie zmienię papierów) pani poszperała w szufladzie, na biurku i znów w szufladzie i z rozbrajającą szczerością wyznała "Ojej, rzeczywiście, miałam posłać (UWAGA!) DWA TYGODNIE TEMU". hmmmm. no ojej. a ja już musiałam się pożegnać z nowym paszportem. i wizę dostanę (puk puk) na stary. nawet jej oczu wydrapać nie mogłam - jak przez telefon do licha?grrr!!!!
Fasolka postanowiła wczoraj wieczorem posmerfować trochę i nie dawała mi spać dobre 1,5 godziny :) trochę jej się pomyliły pory dnia, ale co tam.
a 23'ego przyjeżdża Mishuś :)
później:
każdego dnia staję się bogatsza o nowe doświadczenia w obcowaniu z urzędami. wczoraj np.postanowiłam zadzwonić do USC - rejestracja małżeństwa miała trwać miesiąc, a dzięki Bogu ciągnie się 2 i końca nie widać. kiedy pani łaskawie wreszcie odebrała (od tygodnia cisza), po wysłuchaniu pytania (typu : nazywam się tak i tak, drugą decyzję otrzymałam wtedy i wtedy, czemu do ... nie dostarczono mi trzeciej, bez której nie zmienię papierów) pani poszperała w szufladzie, na biurku i znów w szufladzie i z rozbrajającą szczerością wyznała "Ojej, rzeczywiście, miałam posłać (UWAGA!) DWA TYGODNIE TEMU". hmmmm. no ojej. a ja już musiałam się pożegnać z nowym paszportem. i wizę dostanę (puk puk) na stary. nawet jej oczu wydrapać nie mogłam - jak przez telefon do licha?grrr!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)