MOSCOW CITY, RUSSIA

wtorek, 7 kwietnia 2009

inwencja tfoorcza :)


alez sie zmachalam :) i pomyslec, ze sama na to wpadlam - zrobic kopytka (kluski maczno-ziemniaczane). jak w domu. taaak. z ta roznica, ze nie mam:
-stolnicy
- porzadnego blatu kuchennego
- kopytka w Domu 1 robi Jerzy
- kuchni w doslownym znaczeniu tego slowa
- apetytu
ale Misha sie ucieszy. chyba. udalo mi sie oddrapac kawalki ciasta od blatu, odkurzyc podloge i znalezc dwie czyste sciereczki (nakrycie produktu gotowego). teraz tylko czekam az woda sie zagotuje i sprobujemy :)
szyyybciej, bo umre z glodu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mmm- pycha!!! bez cebulki gorzej smakuja, ale jednak- jak w domu :) a wiec nie jest ze mna az tak zle!!!! ale chwalic sie nie bede w Domu 1 - jeszcze mnie zmusza do gotowania i co wtedy? :DDD

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

na wschodzie bez zmian

z kuzynem Mishy w pociagu ---> Moscow
Kirov -centrum

itd.








---->Kirov








moskwa o 5 rano jest cicha i spokojna. na tyle, na ile tylko potrafi. na ulicach prawie nikogo, jesli nie liczyc lezacych w bramach pijaczkow zalanych w trupa. im w przeciwienstwie do nas nie przeszkadza sily wiatr, ktory chyba na zawsze stanie sie czescia krajobrazu.
po 14-stogodzinnej podrozy przybylismy do Domu 2. kregoslup boli mnie jak nie wiem co od ciaglego wiercenia sie na waskiej polce (to cos, co producenci nazywaja 'lozkiem'). sklad stary, co oznacza, ze 10 minut przed kazda stacja i 10 minut po zamykane sa kible. a przed Moskwa- 30 min. ot - uroki podrozowania rosyjskim pociagiem :) nie wspomne juz o zamknietych szczelnie oknach, temperaturze jak w piecu i zapachu skarpetek. meskich.
ale w Moskwie temperatura chociazby na plusie. malym, bo malym, ale jednak. w Kirovie - minus 7 w nocy, w ciagu dnia - minus 3. za to slonce ogrzewa tam wiekowy, nigdy niesprzatany brud i zgnilizne. troche tak, jakby wrocilo sie do sredniowiecza. troche. bo posrodku stoi np. rozwalajaca sie Lada.
kino. sobotni wieczor, pelno ludzi spragnionych kultury. tylko yyyyy...film nie ten. 'Taras Bulba' wg.powiesci Gogola. najnowsza rosyjska megaprodukcja. aktorstwo na dobrym poziomie, tyle, ze polowy filmu nie da sie ogladac - rzeka krwi zamienia sie w morze i wydaje sie nie miec konca. scena tortur ponoc bardzo realistyczn- nie wiem, nie patrzylam. i cala sala przeciw Lachom, ktorzy napadli na Sicz. grrr. jakby Polska byla tylko wrogiem i kojarzyla sie z nagim biustem Magdaleny Mielcarz. nawiasem mowiac - zenujaca gra tej pani nie pozwolila mi sie do niej przyznac :> a jej rosyjski!!!! boshe!!!!! uszy wiedna.
w drodze powrotnej mialam czas zastanowic sie nad tym, jak wszystko sie w zyciu zmienia. oklepana fraza, prawda?
a przeciez nie tak dawno siedzialam z Baska i Przemkiem popijajac u nich MEGAbimberek. biegalam na zajecia, wstawalam w srodku nocy do pracy w Ergo... :))) teraz moge sie tylko usmiechnac do tych wspomnien i poczuc takie dziwne uklocie w sercu. bo to przeciez juz nie wroci. za stare dobre czasy!!!
a zdjecia z Kirova dodam jutro :)






piątek, 3 kwietnia 2009

na biegunie (chyba)

brr, jak zimno!!! czytam wiadomosci na wp.pl i az mi sie goraco robi z wrazenia - w Krk 19 stopni!!! boshe!!!! a ja zastanawiam sie, czy do Kirova brac dwa swetry, czy trzy (szacowana temperatura plus jeden). dla satysfakcji sprawdzam pogode na ramblerze (rosyjska wyszukiwarka i portal) - i prosze. albo ja jestm slepa, albo ... ale nie- wyraznie pisze czarno na bialym. w krakowie (polska) plus jeden. yyyy. ja sie pytam o co kaman?!!!!!?? moze to jakies wilkie udawanie, ze wszedzie jest tak samo zimno? :> ggrrrr!! moja skorzana kurtka raczej sobie jeszcze powisi w szafie - to na 100%.
pytacie co z moja wiza. hm.
najprosciej mowiac - ze wzgledu na brak dobrej daty na jednym papierku, nie moglam zlozyc podania o pobyt czasowy - w uproszczeniu - rok bez wizy. tak wiec nie posunelismy sie do przodu. a problem z nastepnym wjazdem na terytorium Rosji - prawo miedzynarodowe (obecnie UE - RF) okresla ilosc dni, ktore wolno spedzic obcokrajowcowi na terenie Rosji. np. 90 w ciagu 180. czyli 3 miesiace tu, 3 w Pl. a ja juz swoje normy na ten rok wykorzystalam :>. to tak zgrubsza.
kawy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 2 kwietnia 2009

daleko i blisko

ten post mial byc o 4tej rocznicy smierci JP 2, ale brak mi slow. a te, ktore znajduje - nie pasuja w tym kontekscie. i tak ...
kolejny rok 2 kwietnia spedzam daleko. od polskiej wiosny i 10 stopni w Krk :) u nas zima pelna geba - pada snieg, mroz szczypie w uszy i nawet ciepla herbata nie pomaga.
aaaa psik!!!!!!!
grr- nadal mi nie przeszlo. chyba mnie 'cos bierze' (tym razem nie cholera :>), wiec jedyne na co mialam sily to wyjscie z Tania do Ashana. a plan byl ambitny - Tretyakovka. haha. nie ma to jak zamienic obrazy na towary i sztuke na konsumpcjonizm. pogratulowac!!!! za to jutro moze nie bede musiala isc na zakupy :) hurrra!

środa, 1 kwietnia 2009

swiete krowy i prima aprilis

w Pl walka z politykami -swietymi krowami. nie wiem, czy to prawda, czy zart, ale jedno jest pewne - pomysl dobry :) Misha sie zdziwil, ze w cywilizowanym swiecie (nie stac mnie nawet na ironie w tym miejscu) mozna wezwac przed sad premiera albo prezydenta. no patrzcie panstwo! bo 'jaki to jest prezydent, ze musi sie tlumaczyc?'. coooooo? a incydent Clintona z Levinsky? podobno cala RF najpierw sie czerwienila ze wstydu (!!!!), a potem juz tylko glosno smiala. bywa.
a tak bardziej zyciowo, to ...wylaczyli nam ogrzewanie - nie wiem z jakiej okazji, ale jest zimno jak cholera. i nabawilam sie kataru w zwiazku z 'niby wiosna' na ulicy - 'ciagle pada ....!' :)

http://www.youtube.com/watch?v=tuxi_d9Xoa8

oby zawsze tak reagowac na deszcz :))))))))))))))))))))))

http://www.youtube.com/watch?v=mO52fLl1clk&feature=related
- a to jest TO, co Tygryski lubia najbardziej :) - szkoda, ze zdjeli z youtube najlepsza, pelna wersje.
aaaaa psiiik!!!!!
ух Ты!!!!!!!!!!!!!!!